Punktem wyjścia w poszukiwaniu przemian tożsamości poradnictwa zawodowego były dla mnie pytania: Czy współczesne poradnictwo zawodowe zadowala nas? Czy spełnia nasze oczekiwania, a jeżeli tak, to czy wszystkich? O zasadności tych pytań zdają się świadczyć przeciwstawne sądy wypowiadane na temat różnych rozwiązań poradniczych. Przykładowo, przeciwnicy otwierania akademickich biur karier uważają, iż poradnictwo nie ma dziś racji bytu, bo i tak najczęściej nie jest w stanie dostarczyć informacji o konkretnych miejscach pracy. Tymczasem korzystający z tygodnia bezpłatnych porad prawnych domagają się wydłużenia takich akcji, które traktują jako jedyną okazję, aby zostać wysłuchanymi, choć udział w nich nie zapewnia im pomocy prawnej w dochodzeniu do wyrównania wyrządzonych krzywd. Tak więc nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: Czy poradnictwo, a zwłaszcza poradnictwo zawodowe, jest potrzebne? Czy udzielana przez doradców pomoc zadowala nas? Poradnictwo zawodowe jako działanie praktyczne jest wytworem kultury wczesnych lat minionego wieku. Często udowadniana była jego przydatność w tamtym okresie. Niejeden raz można bowiem było usłyszeć lub przeczytać, że jego rozwój wzmacniały, a nawet w pewnym sensie wymuszały zmiany ekonomiczne, rozwój przemysłu i gospodarki, postęp techniki i technologii oraz towarzyszące im procesy społeczne i kulturowe, wśród których szczególne miejsce zajmowały migracje społeczne ludzi, towarzyszące temu uczucie zagubienia, zmiany stosunku do wykonywanej pracy, zmiany stosunku do edukacji i inne.