Artykuł zajmuje się problemem współczesnego społeczeństwa początku XXI wieku w ujęciu nauk pedagogicznych. Pod koniec XX wieku ukazało się wiele syntetycznych i analitycznych prac na temat stanu i perspektyw życiowych człowieka w XXI wieku. Niektóre z nich miały zabarwienie onomastyczno-estetyczne, jak koncepcja ponowoczesności; inne zaś - charakter katastroficzny, np. koncepcja „końca historii” Francisa Fukuyamy czy zawołanie Federico Mayora, iż „widmo krąży nad światem; widmo rozłączonego społeczeństwa”. Najdłuższy okres trwania zaznacza się w koncepcji Ulricha Becka, pod nazwą „społeczeństwa ryzyka”. Warto zatem także dzisiaj zastanowić się nad jej aktualnością i odniesieniem do nauk pedagogicznych, a zwłaszcza pedagogiki społecznej. Od samego zarania przedstawiciele pedagogiki społecznej w Polsce przyjęli bowiem w swych rozważaniach teoretycznych i praktyce organizatorskiej wiodący paradygmat metodologiczny, który nazwać można integryzmem środowiskowym. W znaczeniu uniwersalnym oznacza on liczenie się z oddziaływaniem wszelkich elementów i czynników środowiska przyrodniczego, kulturalnego i społecznego na człowieka, grupy ludzkie, zbiorowości – niezależnie od ich wartości. Biorąc jednak pod uwagę określony kontekst kulturowy zachowań ludzkich w konkretnym układzie środowiskowym, interesujące także dla analiz pedagogicznych jest wyróżnienie i poznanie jego elementów szczególnie znaczących dla korzystnego (pożądanego, pomyślnego) rozwoju jednostek lub grup. Elementy te mogą mieć charakter realny lub potencjalny, a mówiąc językiem Heleny Radlińskiej - być środowiskiem niewidzialnym, z którego człowiek może dopiero skorzystać. Są to składniki życia codziennego w postaci urządzeń cywilizacji technicznej, informatycznej lub gospodarczej oraz kulturalno-społecznej czy edukacyjnej itp. (np. wzorce i wzory bezpośredniego uczestnictwa w kulturze, rodzaj instytucji specjalistycznych w otoczeniu bliskim i szerszym przestrzennie, obyczaje, idee, wierzenia, programy aktywizacji).