W artykule tym podejmę się lektury tomu nareszcie możemy się zjadać Moniki Lubińskiej w kontekście zaproponowanej przez Jacka Halberstama idei pracy z rozpadem. Moim celem będzie prześledzenie tego, w jaki sposób poezja Lubińskiej ustawia się względem ekologicznego kryzysu i kapitalistycznej nadprodukcji: skupię się na tym, jak w tomie skonceptualizowane zostały relacje ze światem pozaludzkim, zwłaszcza zaś z tym, co śmieciowe i zanieczyszczone. Przyjrzę się stosowanej przez Lubińską – zarówno w warstwie formalnej, jak i tematycznej tomu – strategii tworzenia śmieciowych asamblaży. Ponadto prześledzę, w jaki sposób w tomie ukazana została transkorpor(e)alność świata oraz udowodnię, że poezja ta podważa dychotomie takie jak wnętrze-zewnętrze, podmiot-świat czy sterylne-niesterylne.