Odwołując się do rozpoznań Sunaury Taylor dotyczących niepełnosprawności jako konstruktu narzucanego także pozaludzkim gatunkom, proponuję krytyczną lekturę tomu wierszy Anny Augustyniak pt. Między nami zwierzętami (2020), który spotkał się ze względnie przychylną recepcją, ale też nie został do tej pory przeczytany z pozycji konsekwentnie nieantropocentrycznych. Dowodzę, że opisując z całą brutalnością rozmaite praktyki przemocy wobec zwierząt, autorka nie tylko sięgnęła po zużyte chwyty, lecz przede wszystkim dalece zmarginalizowała i zawłaszczyła perspektywę nie-ludzkich ofiar, wyraźnie eksponując własne przeżycia. Co skutkuje normalizacją wiktymizujących i ableistycznych wyobrażeń o zwierzętach jako pozbawionych autonomii, słabych, zależnych i wreszcie niepełnosprawnych istotach, przeciwdziała więc wyzwoleniu ich na ich własnych zasadach.