Kryzys gospodarczy, który spowodował zmniejszenie budżetów samorządów lokalnych, przyspieszył reformy organizacji terytorialnej w wielu krajach europejskich. Reformy te miały na celu nie tylko ograniczenie wydatków i uproszczenie struktur, ale także uczynienie z samorządów motoru wzrostu gospodarczego. W polskich warunkach rzadko mówimy o reformach samorządowych w kontekście przezwyciężania skutków kryzysu. Od czasu reformy regionalnej z 1999 r. nie widać głębszej i odważniejszej reformy samorządu terytorialnego, co jest szczególnie widoczne w nieobecności metropolii w strukturze jednostek terytorialnych. Znaczenie obszarów metropolitalnych i konsekwentne zarządzanie nimi dostrzeżono dopiero niedawno, czego wyrazem jest obowiązująca od 1 stycznia 2016 r. ustawa o zmianie ustawy o samorządzie gminnym. Odpowiedzią na wyzwania dużych aglomeracji miejskich miały być Zintegrowane Inwestycje Terytorialne (ZIT), których realizacja nie wydaje się jednak optymistyczna z uwagi na deficyt kapitału społecznego polskich elit władzy. W chwili obecnej możemy zatem mówić o warunkach metropolizacji bez metropolii. Ten stan rzeczy raczej nie ulegnie szybkiej zmianie za sprawą przygotowywanego kolejnego projektu „ustawy metropolitalnej”, który pojawił się w toku kampanii wyborczej poprzedzającej wybory parlamentarne pod koniec października 2015 roku.