Współczesne analizy nauk społecznych, w tym i socjologii, opisujące kondycję demokracji przesycone są obawami co do przyszłości redystrybucji wolności i partycypacji władzy. W tym wydaje się jesteśmy nieodrodnymi synami cywilizacji Zachodu z jej antycznymi korzeniami zrośniętymi pesymizmem, jeśli chodzi o wizje demokracji. Co jest szansą, a co zagrożeniem demokracji? Polityka sondażowa jest formą populizmu. Gdy Internet przełamał monopol mediów klasycznych, zawodowcy, trolle i hejterzy pojawili się i tam, zakładając portale informacyjne uprawiające propagandę i siejące dezinformację. Wpływanie na wyborcę zaczyna się w jego domu przy jego komputerze. Mowa nienawiści weszła pod strzechy. Czy jesteśmy coraz bliżej dziennikarstwa obywatelskiego, czy raczej elektronicznej ochlokracji, przystrojonej w pióra pluralizmu i egalitaryzmu w dostępie do informacji? Wszystkie te nowe zjawiska powodują konieczność rozwijania nowoczesnej socjologii polityki. Zajmuje się ona m.in. wzrastającą rolą komunikacji społecznej ze szczególnym uwzględnieniem komunikacji politycznej, demokracji partycypacyjnej i marketingu politycznego. Wyzwania te w ostateczności prowadzą do stawiania pytań, gdzie przebiega granica pomiędzy neutralnością badacza a bezczynnością, pomiędzy odwagą pozostawania wbrew naciskom bezstronnym a koniecznością jednoznacznego opowiedzenia się po stronie prawdy.