Artykuł jest próbą reinterpretacji – w kontekście humanistyki ekologicznej – dialogu Czesława Miłosza z filozoficzną koncepcją inhumanizmu kalifornijskiego poety Johna Robinsona Jeffersa (1887–1962). Istotę sporu, który dotyczył fundamentalnych kwestii ontologicznych i teologicznych, takich jak status ludzkiej świadomości i miejsce człowieka w hierarchii bytów, stanowi opozycja pomiędzy antropocentryczną postawą Miłosza a naturalistycznym panteizmem Jeffersa. Podczas gdy Miłosz, wyrażając niechęć do „nieprzyjaznej” Natury, poszukiwał zakorzenienia w religii chrześcijańskiej oraz w ogólnoludzkim „labiryncie kultury”, Jeffers wielbił elementarną siłę u podstaw bytu i jej emanację w postaci nieprzebranych form przyrody ożywionej i nieożywionej. Tekst uwzględnia perspektywę amerykańską, a szczególnie utwór kalifornijskiego poety Michaela Whitta Reply to Milosz’s Poem „To Robinson Jeffers”, z tomu Wild Harvest: Poems from the Land (1995). Liryczna replika Whitta wobec wiersza Miłosza, która wpisuje się w dyskurs ekologiczny, jest próbą ukazania przyczyn, takich jak różnice kulturowe czy odmienne doświadczenia historyczne, dla których porozumienie z polskim poetą nie było możliwe. W dobie postępującej antropopresji oraz nasilających się zmian klimatycznych zasadne wydaje się ponowne odczytanie „sporu” pomiędzy Miłoszem, stającym po stronie „porządku ludzkiego”, a Jeffersem, który dobro naszej planety stawiał ponad partykularne interesy ludzkości.