Sofię Papastergiadis, bohaterkę powieści Deborah Levy pt. Gorące mleko, zdają się otaczać liczne potwory i potworności. Po pierwsze, jej apodyktyczna, potworna matka cierpi na równie potworną tajemniczą chorobę, ze względu na którą kobiety decydują się na podróż do Almerii, w nadziei na znalezienie odpowiedzi i możliwej terapii. Po drugie, przebywając w Andaluzji, Sofia jest wielokrotnie atakowana przez meduzy; spotkania z nimi okazują się bolesne, ale i uzależniające. Po trzecie, Sofia mierzy się z własnymi wątpliwymi intencjami, pochopnymi decyzjami i mrocznymi fantazjami, ujawniającymi się, na przykład, w toksycznych, choć zmysłowych, romansach. Powyższe przykłady potworności zmuszają Sofię do przyjrzenia się jeszcze jednemu potworowi: jej samej. W niniejszym artykule, chciałabym podjąć się interpretacji nominowanej do nagrody Bookera powieści Levy, w której z użyciem psychoanalizy i krytyki feministycznej przyjrzę się temu, jak dyskurs choroby nakłada się z dyskursem potworności. Mając na uwadze, że w Gorącym mleku choroba i potworność uczestniczą w strategiach zaciemniania oraz objawiania znaczenia, pragnę zbadać, jakie mogą mieć one konsekwencje dla głównej bohaterki oraz jej relacji z innymi postaciami.